— Jak to rozumiesz?
— Rozumiem tak, że jesteś głuptasem i że słusznie należy ci się kara.
Odwróciła się ku wyjściu.
— Opowiadałaś mi sama, że młynarz cię całował — rzekł Jörgen mrukliwie.
— Młynarz, no tak... to co innego.
— Czemu?
— Wiesz przecież. Młynarz będzie moim mężem.
— Wówczas nie było o tym mowy. Wówczas młynarka jeszcze żyła.
— Ach tak, biedaczka! Przecież każdy mógł spostrzec, że ona nie pociągnie już długo. A wobec tego wolno mężczyźnie zawczasu upatrywać inną.
— Czy powiedział ci, że się ożeni z tobą? — pytał już innym tonem, pełnym zainteresowania.