Ujrzałem białe pustelnika szaty;
Schyloną głową i z spuszczonym okiem,
Poważnym ku mnie przystępuje krokiem,
Wita — chce odejść — ciekawością zdjęty,
«Gdzież jestem?» pytam, «powiedz, ojcze święty»;
Ta wdzięczna cisza, to głuche milczenie,
Te gwiazdy, kwiaty, fale, drzewa, cienie,
I czarujące dokoła widoki,
Ten księżyc jasny pomiędzy obłoki,
W słodkich marzeniach myśli myślą gonię!