a chuja napiszę.

Wysiadłem z pociągu,

bo mi się spodobały czyjeś usta w szybie,

ruszały się.

Nie mogłem znaleźć zeszytu.

Rocznik sześćdziesiąty grzebie w papierach

Otworzyły się szuflady pękły wysłużone plecaki

ze starego worka na śpiwór (bo spało się gdzie

bądź) wypadł kłąb włosów dawno pochowanej

i stos karteluszek zapisanych