Uszedł ze mnie duch na jakąś godzinę

i czułem w ręce bilet

przez Leszno, Poznań, Konin;

dopiero potem myśl, żeby coś wyjąć

i przestać migotać, wpisywać w szybę,

wszystko oddychało we mnie,

byłem we wszystkim.

Bolała od tego głowa i kolana,

jakbym wędrował na klęczkach

po wiosennej grudzie, tłukł okna,