byłoby bezradne jak syrena na skraju

złomowiska, na rozbieranym wiadukcie

śpiew lokomotywy.

Księżyc w serii znaczków na niebie —

ząbkowane Haiti,

rozwarty seks malwy; i głos:

„nie jesteś poetą krajobrazu, wypierdalaj”.

I coś się ze strumieniem oddala, oddala

sens i przybywa z daleka:

stanąłem u ujścia, rzeka