skojarzeń ma cofnięte źródła.

Wypłynąć jeszcze tej nocy

z tornistrem pełnym książek,

na zbutwiałej tratwie wić mały ból

języka, który chciałby lizać

szron na różach, pokrywach śmietnika.

Ciepły grudzień

Ani i Jurkowi

„jastrząb kwilił, co rozwścieczało psy.

krzesło w rzece. kry”.