Trochę szedłem, ale coraz bardziej

obraz zachodził w głąb. Zachodziłem,

zaszedłem, stoję nad otwartą

myślą: w notatniku zaciskał się

rząd, gwar brył. I sny.

Kręto, przestrzennie, lustrzanie.

***

Jak igła do zszywania owiec

lśni w szronie wieża kościoła w Głuszycy

i są jagnięta na wzgórzach