na gzymsie, ale jednak nie.

Starsza pani w filcowych botkach

z opieki społecznej

metalicznym głosem dworcowej szczekaczki

coś mu tam oznajmia,

a mnie pyta, kiedy się to wszystko skończy.

Wszystko to się dawno skończyło,

teraz żyjemy w kawałkach wszystkiego,

w bryłach. Nie chce mi wierzyć.

Albo albo