odlatywała od korpusu jak głowa

sygnaturka drżąca, nerwowa;

coś było z powietrzem nie tak,

dawany i powstrzymywany znak,

nie czuły w sobie plusku krwi,

nigdy nie były na takiej mszy.

Co chcesz powiedzieć,

wykrztuś teraz —

z księgi doliny robi się książeczka

szybko wkładana do kieszeni płaszcza;