„Jeżeli zatem mówimy o towarach, o ich wartości wymiennej i o zasadach regulujących ich względną cenę, mamy zawsze na uwadze tylko te towary, których ilość daje się dowolnie pomnażać ludzką pracą, do których produkcji zachęca konkurencja i których wytwarzanie nie napotyka żadnych ograniczeń” (t. I, str. 3).

Ricardo cytuje A. Smitha, który, jego zdaniem, „z wielką dokładnością określił pierwotne źródło wartości wymiennej” (Smith, t. I, rozdz. V), i dodaje:

„Że to (tj. czas pracy) stanowi w rzeczywistości podstawę wartości wymiennej wszystkich rzeczy, wyjąwszy te, których nie można dowolnie przysparzać ludzką pracą — jest najważniejszym twierdzeniem ekonomii politycznej: znikąd bowiem nie wypłynęło tyle błędów, nie powstało tyle różnych sądów w tej nauce, jak z powierzchownego i niedokładnego wyłożenia znaczenia słowa »wartość«” (t. I, str. 8).

„Jeżeli zawarta w pewnym przedmiocie ilość pracy określa jego wartość wymienną, to stąd wynika, że każdy wzrost wydatku pracy musi zwiększać wartość przedmiotu, na który poszedł ten wydatek, a każde zmniejszenie pracy obniża cenę” (t. I, str. 9).

Następnie Ricardo czyni zarzuty A. Smithowi.

1) że „dla wartości stosuje miarę inną niż praca — raz wartość zboża, to znowu ilość pracy, jaką za pewną rzecz jesteśmy w stanie nabyć” (t. I, str. 9 i 10).

2) że „przyjął zasadę bez zastrzeżeń, a jednak ograniczył jej zastosowanie jedynie do pierwotnego i prymitywnego ustroju społecznego, który poprzedzał nagromadzenie kapitałów i prywatną własność gruntów” (t. I, str. 21).

Ricardo stara się dostarczyć dowodów, że własność ziemska (gruntowa), tj. renta, nie może zmieniać względnej wartości towarów i że gromadzenie kapitałów wpływa tylko chwilowo i w sposób oscylacyjny na wartości względne, określone przez porównawczą ilość pracy wydatkowanej na ich produkcję. Aby tego dowieść, rozwija swoją teorię renty gruntowej, analizuje kapitał i w ostatniej instancji dochodzi do wniosku, że jest to jedynie nagromadzona praca. Następnie snuje on całą teorię płacy roboczej i zysku i dowodzi, że płaca i zysk rosną lub spadają w odwrotnym do siebie stosunku, co nie wpływa zgoła na względną wartość produktu. Przy czym nie przeocza on tego wpływu, jaki na względną wartość produktu wywierać mogą nagromadzenie kapitałów i jego różna natura (kapitał stały i obrotowy), jak też wysokość płacy. Są to nawet główne kwestie, którymi Ricardo się zajmuje.

„Wszelkie zaoszczędzenie pracy — powiada —- natychmiast zmniejsza względną wartość69 towaru, czy to będzie zaoszczędzenie pracy potrzebnej do wytworzenia przedmiotu, czy też potrzebnej do wytworzenia kapitału wydatkowanego przy tej produkcji” (t. I, str. 48). „Dopóki dzień roboczy jednemu będzie dostarczał tę samą masę ryb, drugiemu zaś odpowiednią ilość zwierzyny, dopóty normalna wysokość względnych cen wymiany pozostanie ta sama, bez względu na zmiany, które mogą zajść w płacy roboczej i w zysku, i na wszelkie nagromadzenie kapitałów” (t. I str. 32).

„Rozpatrywaliśmy pracę jako podstawę wartości rzeczy, a potrzebną do ich wytworzenia ilość pracy jako miarę określającą ilość towarów, które należy przy wymianie dać za inne; nie chcemy wszakże zaprzeczać temu, aby w każdorazowej cenie towarów nie zdarzały się przypadkowe i przejściowe odchylenia od tej ich pierwotnej ceny naturalnej” (t. I, str. 105). „O cenie towarów w ostatniej instancji stanowią koszty produkcji, a nie, jak często twierdzono, stosunek podaży do popytu” (t. II, str. 253).