Dziś w Grecji, tak samo jak w innych krajach cywilizowanej Europy, kobiety zdążają do zrównania w swych prawach z mężczyzną, posiadają dziennik poświęcony emancypacji kobiet, uczęszczają na uniwersytety, a świeżo zupełnie lekarz-kobieta została mianowana docentem przy katedrze chorób epidemicznych w uniwersytecie w Atenach.

W Rzymie starożytnym kobieta posiadała większy szacunek i większą wolność niż w Grecji. Matrony rzymskie słynęły z surowości obyczajów. Kobiety rzymskie uczestniczyły w uroczystościach, widowiskach, a nawet miały wstęp na forum, gdzie wolno im było występować w charakterze obrońcy albo świadka. Powoli jednakże następować zaczęły zmiany zarówno w ustroju rodziny, jako też i w stanowisku społecznym kobiety. Nastąpił ogólny upadek obyczajów. Kobietę zaczęto ograniczać w prawach, a stanowisko kobiet rzymskich straciło zupełnie na znaczeniu.

Chrześcijaństwo wbrew powszechnie utartemu mniemaniu niewiele wpłynęło na istotne wyzwolenie kobiety. Nie tylko owo wspomniane już wyżej zdanie św. Pawła: „Niewiasty niech milczą w zborach” zakazuje kobietom zajmowania urzędów kapłańskich, ale cały szereg innych przepisów stawia kobietę na stanowisku podrzędnym i od mężczyzny zależnym. „Kobieta winna posłuszeństwo mężowi, winna mu być uległa, winna być milcząca i gospodarna, nie powinna się uczyć ani nauczać innych”.

A jednak krew męczennic chrześcijanek obficie płynęła w obronie chrześcijaństwa, a 40% nagrobków w katakumbach rzymskich przypada na kobiety. Mimo to sobory rozprawiały nad zagadnieniem „czy kobieta ma duszę17”, a ojcowie kościoła uznali kobietę za „bramę piekielną, przez którą wchodzi grzech18”, za istotę „pozbawioną zmysłu moralnego”.

Jak już zostało zaznaczone, filozofowie greccy nie potrafili wznieść się na tę wyżynę, by przyznać kobiecie zupełną wolność. Nie zrobiło tego, jak widzieliśmy, również i chrześcijaństwo. Toteż przez cały okres średniowiecza aż do dnia dzisiejszego przetrwało poddańcze, zależne stanowisko kobiety. Formy tej zależności zostały wprawdzie zmienione i złagodzone, treść jednak pozostała ta sama. Rycerska kurtuazja (ugrzecznienie) średnich wieków i obecna galanteria (uprzejmość) dla dam są tylko obłudnymi formami, kryjącymi w swej głębi brak istotnego szacunku i właściwego oceniania wartości kobiety. W każdej epoce zdarzały się jednak wyjątki wśród mężczyzn, którzy na stanowisko kobiety umieli zapatrywać się w sposób odmienny od swego otoczenia.

Tak np. w r. 1510 ukazała się książka Korneliusza Agrypy19, w której autor twierdzi, że wyzucie kobiety z praw jest przeciwne prawu boskiemu, pozbawia je bowiem przynależnej im z przyrodzenia swobody, przy czym mężczyzna gwałci sprawiedliwość naturalną.

Z pisarzy polskich Mikołaj Rej (około r. 1550) w Dialogu żartobliwym powiada: „Mężczyźni wydający ujemne o kobietach sądy zarazem i siebie sądzą, bo wilczyca nie urodzi gronostaja”.

W roku 1792 ukazała się w Niemczech książka filozofa Hippla20 O społecznej poprawie kobiet, w której autor żąda dla kobiety swobody nauki i pracy, wpływu na prawodawstwo, dostępu do służby obywatelskiej. Tak samo pisarze niemieccy Schlegel21 i Schleiermacher22 wywarli wielki wpływ na wytworzenie nowych poglądów na położenie społeczne i obyczajowe kobiety.

We Francji pisarze tacy jak Condorcet23, Saint-Just24, Sieyès25 i inni uzasadniali w swych pracach prawo kobiet do swobód obywatelskich.

Najwięcej może wpływu na umysły zarówno kobiet jak mężczyzn w kwestii wyzwolenia kobiety wywarł pisarz angielski (filozof i ekonomista) John Stuart Mill26. W roku 1867 jako poseł do parlamentu w projekcie reformy wyborczej wniósł on poprawkę zastępującą wszędzie wyraz „mężczyzna” wyrazem „osoba”. Równało się to zażądaniu całkowitego politycznego równouprawnienia kobiet. Poprawka została odrzucona, ale głos Milla już nie ucichł. Rozlega on się dzisiaj przez usta sufrażystek angielskich i wielkiej „Ligi Praw Wyborczych” kobiecych, do której należą przedstawicielki 16 narodowości. Tenże sam J. St. Mill w r. 1869 wydał książkę O poddaństwie kobiet, tłumaczoną na wiele języków (na polski również).