Długo płomienna byłam i biała!...

Lecz teraz odwróć swe słodkie oczy,

Bo trąd występku ciało mi toczy;

W proch skroń mi zetrzyj stopy białymi,

Bom najgrzeszniejsza między grzesznymi!...

Bom jak owa oblubienica,

Co w snach już widząc miłego lica,

W przededniu jasnym dnia godowego,

Zbiegłszy z wyżyny pałacu swego,

Na łup służalczym pachołom dała