dałem się topić nędzy życia

i wszystkim jego podłym wstrętom;

wdychałem zbójczy odór gnicia,

deptać się dałem podłym piętom,

za nędzne prawo do żywota

z pogardą dany kubek błota

piłem — — pełzałem w nędzy lesie,

ażeś ty przyszedł, Achillesie!

I upominasz się o swoje!

Za późno! Patrz — już stary stoję!