bierz! wszakżem tu! przed tobą stoję!...
Weź! Patrz! Ten szmat dziurawy cały,
jakiegoś kształtu te kawały,
z których nie złożysz nic; te zwoje
skręcone, zmięte, sczezłe8, szare,
z których się formy nie domyślisz;
te ognie, zamienione w parę —
to my. To życie nasze, moje!
I cóż, posągu, nad czym myślisz?
Czegóż tu jeszcze stoisz, czekasz?