i że z mgły, na kształt srebrnej światłości księżyca,

srebrna, cicha i jasna zjawi się Dziewica...

Jam wówczas tylko wierzył... I wówczas, w tej zmroczy3,

w owej dalekiej stronie, w obczyźnie dalekiej,

w tej samotności grobu, gdym wznosił powieki

i spojrzałem ku niebu — zawilgły mi oczy...

Wezbrało mi się serce... Byłbym ziemię całą

cisnął do mego serca — ono świat kochało,

to puste, głuche serce w ową dziwną chwilę

kochało świat do łez...