Cofali się ze wstrętem i żegnali w trwodze.
A tymczasem świetlana, z skrzydłami złotemi,
Odchodziła poety dusza precz od ziemi
I podniosła się z wolna i kędyś4 w przestrzenie
Wracała, skąd przychodzi na ziemię natchnienie...
Wzdymaj się, srebrnomodre, nieskończone morze!
Wzdymaj się! Ty mu zahucz, jak tryumfu dzwony!
Wzdymaj się, ty potęgo ogromna i dzika,
Elemencie5 królewski i nieuskromiony6!
Wzdymaj się! Gdy raz zerwał z szyi swej obrożę,