Pierzchać14 przed strasznym widmem życiowej niedoli —

Oto już wszedł w tę ciszę i spokojność wieczną,

Gdzie nic więcej nie łamie, nic więcej nie boli.

Minęły już te noce, gdy przedziwne cienie

Nad jego młodą głową splatały się w wieńce,

I prosiły, składając, jak do modłów, ręce:

Oto nas twe do ciebie przysłało natchnienie,

Chcemy na świat! Patrz, jakie piękne i tęczowe,

Daj nam, jak gwiazdom jasnym, nad twym czołem błysnąć,

Daj nam ciało, daj duszę... A on ściskał głowę,