strasznych, zmiażdżonych trzy tysiące trupów!

Ciał trzy tysiące!... Już nie słychać jęków,

pod hurmą10 gruzów wszystko już zginęło —

milczenie śmierci, straszniejsze od szczęków

wojennej wrzawy i topielców wycia,

weszło na zwały...

A on tam, bez życia,

ostatkiem swojej zgruchotanej twarzy

niebu się śmieje, błogosławi Pana!

Och! Najstraszliwszy z śmiertelnych grabarzy,