I kazał wieść się pod słupy, na których

był dach stawiony, i oparł się o nie,

a lud wył nad nim: Błaznuj nam, Samsonie!..

I oto uczuł pod słupami temi9,

jak łaska Pańska zstępuje nań z góry,

bo mu się ugiął pod stopą bok ziemi

i głaz zadźwięczał, gdy wstąpił pod mury.

I rozparł ramię na lewo i prawo,

jak krzyż, a krew mu biła w piersiach lawą.

Rozprężył ręce — o rozkosz! z kamienia