wypełzł strach blady i zadrgał mu w rękach!

O Boże! Zda się, światło przepromienia

wydarte oczy! O Panie w niebiosach!

Dzięki Ci, dzięki! Bo oto we włosach

ogień, żar żywy krąży; w włosów pękach

sto gromów biega...

Sto śmierci daj, Panie,

daj lęk okropny i wolne skonanie, daj taką boleść i takie męczarnie,

których myśl ludzka cała nie ogarnie,

których przeczuciem krew się w żyłach ścina,