lecz daj w tej śmierci śmierć dla Filistyna!

Panie! Daj w łasce Swojej, niech się ziści

ogrom Twych sądów i tej nienawiści...

I jako niegdyś, hen, w gazejskiej bramie:

wciągnął w pierś wicher i wyprężył ramię...

Zgięły się słupy — a potem odrazu

pękły, upadły, i lawina głazu

runęła z trzaskiem... Ziemia wskroś zadrżała,

walą się mury, krzyk grozy w motłochu,

wyjąc, spadają z dachu krwawe ciała —