ciche, lotne, zaledwo tykające trawy.
Przypominają mi się dziwne baśnie, dziwy,
które mi szły z gór ciemnych przez lasy i łany,
i groza, kiedy wichry, rozpuściwszy grzywy,
wiozły z nich chmury gradu lub śniegu tumany.
Przypominają mi się me pierwsze marzenia:
amerykańskie bory i dzicy Indyanie2,
bezludne wyspy, pełne palmowego cienia,
lwy w sitowiach i śmieszne małpy na platanie.
Przypominają mi się te białe okręty