płynące w wyobraźni gdzieś morską bezdenią3;
błękitna, straszna cisza albo burzą wzdęty
ocean, gdy się fale pod obłoki pienią.
Przypominają mi się pierwsze uczuć świty,
pierwsze miłości moje z bajek Andersena;
pierwszy ten nieświadomy pociąg do kobiety,
która nęci jak w falach niewidna4 syrena.
Pierwszą moją miłością była świtezianka,
zakochana w młodzieńcu pięknym z okolicy,
co, by zawsze być blisko swojego kochanka,