ty z nocnych cieniów i z gwiazd wychylasz się ku mnie,

znam cię!... Niegdyś alpejski ów samotnik, władca

duchów elementarnych, słyszał ponad sobą

rzuconą klątwę życia za zbrodnię spełnioną,

lecz jakaż moja zbrodnia? Jedna chyba tylko:

wątpienie... Tak zaiste, pierwszym fundamentem,

pierwszą podstawą dzieła: wiara w jego koniec.

Tylko kto ślepo wierzy, potrafi iść naprzód,

zwycięży, albo padnie, ale z raną w piersiach,

jak rycerz... Żyć, to tworzyć, a tworzyć, to wierzyć...