z czarnej czeluści skalnej?! Okiem jak sztyletem
przebija mnie i krew mi swym uśmiechem ścina,
swym okropnym uśmiechem!... Ktoś ty jest?!.../
Ironia...
Znam cię, o znam cię, widmo! Ty z pierwszym promieniem
słońca przychodzisz rano, w południowym dzwonie
ty dźwięczysz ponade mną, ty o zmroku we mgłach
wieczornych nad mą głową zawisasz w przestworze,