Nagi niewieści kształt wynurza się pomału — —

Zdumienie zdjęło świat: przejrzyste milkną sfery,

Drżeć przestał róży kwiat, liliowe ścichły szmery,

Jakby zaklęta, woń stanęła skrysztalona

I w zadziwieniu w toń spojrzała nieb opona5.

A ze srebrzystych pian Afrodis6 wyszła biała,

I naprzód słońcu swój promieny uśmiech słała,

Potem przez modrą głąb powoli szła ku ziemi,

Znacząc swej drogi ślad kroplami świetlistemi,

I boski uśmiech śle niebiosom, lądom, wodzie,