Biec chciałem, cudem i czarem niesyty,
Dalej i dalej!... Wtem owiał mnie chłód
I w przerażeniu stanąłem, jak wryty.
Krew mi się wszystka ścięła w żyłach w lód:
Straszna przede mną stała upiorzyca,
Z piekielnych kędyś wyzionięta wrót.
Trąd jej okrywał trupio-żółte lica,
A oczy miała żarłoczne, jak sęp,
Którego nigdy i nic nie zasyca.
W zmierzwionych włosach gadów wił się kłęb1,