ziemia o oczach mokrych ogień żarłoczny i skory

potem trzęsąc grzywami łagodne szły smoki powietrza

tak otwierały procesję dla kwiatów i roślin małych

przeto trawę wychwala dłuto artysty Zielony

płomień nieludzki jak płomień rzucany z okrętów

trawę która przychodzi kiedy historia się spełnia

i jest rozdział milczenia.

Przecież to Miłosz319. Najczystszy Miłosz z Trzech zim. Identyczny jest inkantacyjny, oparty na kanwie tonicznego sześcioprzyciskowca, polskiej aluzji wersyfikacyjnej do heksametru, w ciemnym i powolnym zaśpiewie płynący tok składni. Identyczne obrazowanie, patetyczne i z samych pojęć ostatecznych złożone: elementy, woda, ziemia, smoki, powietrze, płomień, historia, milczenie, rozdział milczenia. Ażeby nie być gołosłownym, otwieram na chybił trafił Trzy zimy, bardzo dzisiaj rzadką edycję z roku 1936. Wiersz nosi tytuł Ptaki:

Niech się wypełni wreszcie południe pogardy,

Pianą białą wre morze, twoje nogi liże,