Myślałem: zima wszystkie drzewa

ubierze w sztywne krynoliny.

————–

We frak się ubrał kmieć.

Beczka jak dzwon otwarta.

Wątrobo moja, świeć!

Nóż wbity, drgnęła karta.

Jasełkowe niebiosa to już wiele spełniająca i jeszcze więcej obiecująca poezja człowieka, którego wieś wydała, który poszedłszy dalej, wsi tej nie zdradzi, lecz człowieka zarazem, dla którego krąg wiejskiego doznania nie stanowi jedynej osi, wokół której cały świat się obraca. Obecne zaś miejsce autora te dwa wyimki zdają się dobrze określać: „Obok nas dobroduszność rzeczy człapie jak śpiący koń u dyszla”. I ten drugi: „My się rodzimy prawomyślni, choć każdy z nas ma ślepia Szeli”.

1958

Ukraińskie dziedzictwo