turkot zajeżdża do uszu robotników, którzy

zarobiony dzień niosą na plecach.

(Na kołach)

Z mrowiska bezskrzydłych aut wyfrunie ich czysty pęd: aeroplan.

(Cztery strony)

Z miliona złożonych do modlitwy palców wzlatująca przestrzeń!

(Notre-Dame)

Na najdawniejszym etapie poetyckiej wędrówki, oprócz bezpośrednich haseł i zawołań, nowe obrazy pojawiały się tylko w takim opracowaniu słownym. Nie są one szczególnie znamienne dla Przybosia: ich źródło bije w stylu Peipera421. Są to obrazy tylko wiedziane, absolutnie niewyobrażalne, intelektualistyczne w swoim założeniu. W jakimś sensie, mimo dużej na ogół zwięzłości, posiadają charakter retoryczny. Ich przeciwieństwo stanowią układy takie:

błysk za błyskiem (zaświecają) wprawia w ciemność szyby

(Miastu votum)