Zaczął pleść nie wiadomo co.

Przerzucało się gorączkowo

Wypiekami z twarzy na twarz.

Straszny henio z zadartą głową

Wykrzykiwał, że jósz, że czasz!

— Tak chamjo rozdziawione i ciemne,

Chamjo z akcentem na o,

Rozwrzeszczało te czasy nikczemne

w heniowate nie wiadomo co.

——————–