Referując w swoim eseju brutalny atak Aleksandra Dumas-syna826 na Courbeta za jego rewolucyjną działalność i od tego ataku się odcinając, Norwid napisał z należną w takim wypadku elegancją: „jako cudzoziemiec piszący o Francuzie wypuszczam całe periody827 tej katylinady828 i przymiotnikowanie przez pana Dumas używane, a które zapewne uchodzi pomiędzy sławnościami spółczesnymi”.

W miejsce nazwiska Dumas wstawmy nieskończenie bardziej ważące nazwisko: Delacroix. Elegancja pozostanie. A także ironia pozostanie: „sławności spółczesne”.

III

Trzy pierwsze tomy omawianej edycji: wiersze, poematy i dramaty, przynoszą orientację, jakimi zasadami rządził się wydawca, dokonując wyboru pism Norwida oraz jakie z owych zasad wyniknęły sztuki. Jest to nie tylko wydanie tych pism w sensie przedruku wybranych tekstów, lecz ich swoiste podanie przez Gomulickiego — podanie w sensie prezentacji, zalecenia, wprowadzenia w lekturę. Słowem — prezentacja Norwida.

W tej prezentacji uderza dbałość o czytelnika, który nie będąc specjalistą, ma dotrzeć do trudnego, do wieloznacznego, do ułomnego nieraz pisarstwa Norwida. Świadectwem tej dbałości są zarówno ścisłe komentarze do tekstów, jak precyzyjne Calendarium życia, twórczości i pośmiertnej recepcji pisarza — Calendarium w wielu istotnych szczegółach uściślone i wzbogacone w stosunku do kroniki życia i twórczości Norwida, poprzedzającej jego Dzieła zebrane. Świadectwem takim jest również pełen pasji i interpretacyjnej zadzierzystości esej wstępny Gomulickiego Zjawisko: Norwid, określający miejsce tego twórcy na mapie poezji światowej, a także posunięcie niespotykane w innych tego rodzaju wydaniach: wybór głosów i sądów krytycznych o Norwidzie.

Parę uwag w związku z owym wyborem oraz Zjawiskiem: Norwid. Na pewno ten zestaw sądów budzi opór u niejednego fachowca-edytora. Takiej przyprawy dodatkowej na ogół się nie dodaje do wydań omawianego typu. Mimo to jestem za utrzymaniem owego posunięcia wydawniczego. Z dwu powodów: po pierwsze, napotykamy w tym zestawie szereg całkiem dotąd nieznanych, a wręcz zaskakujących sądów o poecie, zwłaszcza sądów wypowiedzianych przez jego czytelników cudzoziemskich; po drugie — ta wokanda wypowiedzi i opinii dowodzi, że spór o Norwida i jego szacowanie trwa ciągle, że daleko do wyroku. Specjalnie jest to widoczne w stosunku do dramatów poety.

Zjawisko: Norwid taką nasuwa uwagę generalną, odnoszącą się nadto do wielu szczegółowych interpretacji proponowanych czytelnikowi przez Gomulickiego: nadmierny biografizm; nadmierna dążność do rozumienia tekstów poetyckich Norwida jako wypowiedzi kryptobiograficznej lub kryptoautobiograficznej. Przykładem może być próba wyjaśnienia niezwykle oryginalnej teorii przemilczenia poetyckiego, aluzji, niedomówienia, poprzez momenty polityczne epoki paskiewiczowskiej w Królestwie Kongresowym, na którą przypadła młodość poety. Chociaż Gomulicki tę formułę łagodzi i wprowadza dodatkowe elementy, stanowczo ona nie przekonuje, skoro tak brzmi i skoro prowadzi do rozmnożonych konsekwencji przy wyjaśnianiu poszczególnych tekstów poety: „Cała późniejsza Norwidowa praktyka (i teoria) przemilczeń (niedopełnień) oraz kryptografii poetyckich to właśnie widomy i bolesny, ale jakże w konsekwencji interesujący ślad owych „obrażeń” od kajdan cenzury paskiewiczowskiej, dźwiganych przez młodą literaturę warszawską”.

Przyjęte przez Gomulickiego — a nieuchronne przy każdym ograniczonym i niepełnym wydaniu — zasady wyboru tekstów wyłożone zostały w notach edytorskich do trzech omawianych tomów. Zapowiadam otwarcie: zarówno te zasady, jak ich realizacja w obrębie tych trzech właśnie tomów budzą liczne sprzeciwy.

Jakież to wyznaczniki wyboru? Wydawca stara się unikać zbyt trudnych, jego zdaniem, liryków Norwida: „Wielokrotnie byłem zmuszony zrezygnować z wielu bardzo pięknych i mądrych liryków Norwida ze względu na ich daleko posuniętą hermetyczność”. Z tą hermetycznością jest jak z poprzeczką dla skoczka wzwyż: nierozgrzany i na początku konkursu nie weźmie on danej wysokości: później — w miarę lektury — weźmie bez trudu.

Dalszy wyznacznik wyboru to rezygnacja — raz stosowana, raz negliżowana829 — z publikacji dzieł Norwida, które albo nie zostały przez autora dokończone, albo dochowały się w kształcie zdefektowanym. Ten drugi wyznacznik dotyczy poematów i dramatów. Ponieważ nie doszedł do nas w całości dyptyk sceniczny Tyrtej. Za kulisami, Gomulicki całkowicie rezygnuje z tego arcydzieła. A mimo to wśród poematów nie rezygnuje z A Dorio ad Phrygium, chociaż to poemat ułomny; podobnie z Wędrownym sztukmistrzem. Nie rezygnuje, ponieważ po prostu nie sposób sobie wyobrazić dużej antologii Norwidowskiej bez tych tytułów. Słowem — teoria wyboru inaczej, praktyka wyboru inaczej, a dopatrzeć się w tym zaiste konsekwencji nie sposób.