Główny zaś sprzeciw budzi to, że unikając zasadniczo Norwidowskich destruktów i defektów, Gomulicki sam listę owych defektów pomnożył, dokonując skrótów na własną odpowiedzialność. Pośród poematów skrócił Quidama, Niewolę, Rzecz o wolności słowa; pośród dramatów Kleopatrę i Cezara; nawet wśród liryków niekiedy tak postąpił. Nie masz zgody! Można oczywiście raz jeszcze zawołać z oburzeniem: — Nie pozwalam, i uciec na Pragę. Lecz nie to jest moją intencją. Należy szukać innego wyjścia z niełatwej sytuacji, w jaką popadł J. W. Gomulicki, pragnąc dać z Norwida możliwie najwięcej, a równocześnie mając do dyspozycji określoną liczbę arkuszy drukarskich i słusznie przyjęty podział na tomy.
Widziałbym takie wyjście w ścisłym respektowaniu dwu następujących zasad wyboru: a) żadnego tytułu Norwidowskiego, pod żadnym pozorem tę operację uzasadniającym, nie skracać, skoro i tak za wiele destruktów i stłuczek mamy w tej puściźnie; b) ostrzej eliminować określone tytuły, chociaż dla miłośnika Norwida operacja to przykra. Ale sam poeta powiedział: „Redakcja jest redukcją”.
Pomijam wiersze, ponieważ uwagi co do nich musiałyby być zbyt specjalistyczne i szczegółowe. Jak by drugą z zaproponowanych zasad wypełnić praktycznie wobec dramatów i poematów? Pierwszą bowiem zakładam jako pewnik, z którego wynika druga zasada wyboru. Dwie komedie Norwida, zbliżone do siebie ogólnym charakterem artystycznym, to za wiele. Zostawiłbym Pierścień wielkiej damy, pominąłbym Aktora. Dzięki takiej eliminacji zyskuje się miejsce na Tyrteja. Za kulisami oraz Kleopatrę i Cezara w dochowanych całościach, a ponadto zyskuje się większą i szerszą reprezentatywność tytułów mówiących o sztuce dramatopisarskiej Norwida. Reszta tomu bez zmiany.
Poematy. Introligatorsko sytuacja łatwiejsza. Ponieważ odpowiedni tom liczy 400 stronic, gdy tom dramatów obejmuje 500 stronic, można więc parę arkuszy dołożyć na poematy. Nie skracać Quidama. Nie skracać Niewoli. Dołożyć Emila na Gozdawiu. Dokonać wyboru między Assuntą a Rzeczą o wolności słowa. To znaczy zrezygnować z tego tasiemcowatego i o niedobrym dydaktycznym potomstwie literackim utworu.
A może poniechać Assunty? — ktoś proponuje. Którykolwiek z tych poematów wyeliminować, oznacza to określoną stratę poetycką. Pozostaje tylko sprawa mniejszego zła. Mniejszym poetycko złem będzie, jeżeli czytelnik nie otrzyma na razie tego skądinąd pięknego urywka z Rzeczy o wolności słowa:
Benedyktyn milczący w jaworowym lesie,
Za nim posąg Jadwigi, który w ręku niesie
Model Jagiellońskiego-Uniwersytetu...
Jezuita — ksiądz-Pijar — filozof francuski:
A potem: w stronę jedną sybirskie powózki,