no to chyba jeszcze ta chwila nie przyszła

jeszcze czarnych ślepych koników

nikt nie zaprzęga do dyszla

możecie nie odtykać swych rynien

poleżę sobie jeszcze w cieniu kloników

zanim westchnę ostatnim swym rymem

(Dwugłos)

Klony, wiązy, drzewa, stary winograd, słowem — świat, który pozostaje po naszym odejściu, budziły jeszcze jedną nadzieję: przetrwania jako poety. Jestem pewien, że wobec Anatola Sterna ta jego osobista nadzieja przedśmiertna nie okaże się złudzeniem. Powalony wichurą nocną wiąz stawał się w imię tej nadziei koniem Apollina965, koniem, którego na oklep dosiadła niebaczna i niewidząca jego śmierci dzieciarnia:

Wiąz z głuchym krzykiem padł tej nocy...

Bezwładny drga. jak koń, co zdycha.