Opadłem z sił wobec takiej odpowiedzi, stałem przy drzwiach skurczony, pragnąc zajmować jak najmniej miejsca, i udawałem nawet, że jestem zadowolony z tej zamiany na jedną noc. Umyślnie przybrałem wesołą minę, by nie drażnić gospodyni i nie zostać wypędzonym na ulicę. Powiedziałem tylko: — Jakoś to będzie! — i zamilkłem.

Ona chodziła dalej po stancji.

— Zresztą jak już mówiłam — dodała po chwili — nie jestem tak bogata, by dawać na kredyt mieszkanie i jadło!

— Oczywiście, droga pani! — odpowiedziałem. — Idzie tu o parę jeno dni, gdy skończę swą pracę, dodam pani najchętniej ponad należytość jeszcze całych pięć koron.

Zauważyłem jednak dobrze, że nie wierzy w mój artykuł, sprawiło mi to przykrość, ale nie mogłem unosić się dumą, wiedząc, co mnie czeka w razie opuszczenia mieszkania.

*

Minęło kilka dni.

Mieszkałem dalej z całą rodziną, gdyż w przedpokoju bez pieca było zbyt zimno. Sypiałem we wspólnej izbie na podłodze. Młody marynarz nie zabierał się do opuszczenia mego pokoju. Pewnego dnia w południe gospodyni powiedziała, że zapłacił z góry za cały miesiąc. Przed odjazdem miał zamiar zdać egzamin na sternika i uczył się doń właśnie w mieście. Usłyszawszy to, rozumiałem, że pokój przepadł.

Wyszedłem do przedpokoju i usiadłszy, zacząłem mimo zimna pisać, gdyż było tu cicho i mogło mi się powieść. Porzuciłem już alegorię, gdyż przyszedł mi doskonały pomysł jednoaktowej sztuki „Znak krzyża” z czasów średniowiecznych. Bardzo plastycznie ująłem główną bohaterkę, wspaniałą fanatyczną kobietę, która oddawała się w kościele nie przez słabość, nie z żądzy, ale z nienawiści do Boga, i to u stóp ołtarza, biorąc mszał pod głowę i drwiąc zuchwale z nieba.

Postać ta zajmowała mnie coraz bardziej i na koniec miałem ją jak żywą przed sobą. Ciało miała okaleczałe i wstrętne, była wysoka, chuda, smagła, a nogi jej, gdy szła, wyraźnie rysowały się pod spódnicą. Pociągał mnie potężnie jej bezwstyd i grzech wyrozumowany i niemający granic. Opętała mnie po prostu ta poczwarna istota i wypełniła cały mój mózg. Pisałem przez całe dwie godziny.