Mówił po szwedzku. Musi być Finlandczykiem, pomyślałem68.

— Hm... może panu potrzeba człowieka? — spytałem.

Było mi w tej chwili obojętne, że prawdopodobnie spotkam się z odmową. Nie zależało mi na odpowiedzi. Ale czekałem, patrząc nań.

— Nie — odrzekł — chyba gdyby to był ktoś młody...

Młody! — błysło mi, zdjąłem szybko okulary, włożyłem je w kieszeń, wstąpiłem na kładkę i stanąłem na pomoście.

— Nie jeździłem dotąd — powiedziałem — ale mogę robić każdą rzecz. Dokąd pan płynie?

— Jadę z balastem do Leeds69 po węgiel dla Kadyksu70.

— Dobrze! — odparłem, narzucając mu się. — Mnie jest obojętny kierunek. Będę pełnił przeznaczoną robotę i basta!

Spoglądał na mnie przez chwilę i dumał.

— Nie jeździłeś dotąd jeszcze? — spytał.