— Nie! Ale powtarzam, mogę robić co bądź, nawykłem do wszystkiego.
Zadumał się znowu. Postanowiłem sobie, że pojadę, bałem się tedy odprawienia na ląd.
— Nad czym pan duma, panie kapitanie? — spytałem. — Ręczę, że podołam każdej pracy, choćby najcięższej. Co mówię? Musiałbym być niewdzięcznikiem, nie robiąc więcej, niż nakazuje obowiązek! W razie potrzeby mogę stać dwa razy, raz po razie na straży. To mi doskonale zrobi, a wytrzymam na pewno.
— Ano, zobaczymy! — odparł, uśmiechnąwszy się z lekka na moje ostatnie słowa. — Jeśli się nie powiedzie, możemy się rozstać w Anglii.
— Naturalnie! — zawołałem uradowany i powtórzyłem, że możemy się doskonale rozstać w Anglii w najgorszym razie.
Zaraz dał mi robotę...
Gdyśmy wypłynęli na fiord, wyprostowałem się mimo gorączki i znużenia, spojrzałem ku miastu i pożegnałem Chrystianię, połyskującą światłem niezliczonych okien.
Przypisy:
1. Chrystiania — dawna nazwa miasta Oslo, stolicy Norwegii. [przypis edytorski]
2. korona — tu: jednostka monetarna w Norwegii. [przypis edytorski]