froterujące posadzki,
i okna jak kryształowe pałace,
i ciemnozłote galerie dla przechadzki.
Ha, wszystko, widać, było, co musiało,
a to, co piszę, to tylko to, co zostało.
Strawinskij14 (wybacz, że tak bez „Mistrzu”, cynicznie),
ty byś lepiej te bębenki oddał przedwstępne,
te pierwsze chwile dziecinne, bezzębne,
te zarysy preludyjne15,
te profile, jak mówi dziennikarz, elegijne16...