świat jak puste skrysztalenie zieleni,

jak łąka przed przelotem jeleni,

jak trumna albo gramofon za szybą.

O, jakim mikro- czy teleskopem

utrafić mi w tę salę złocistą,

w ten dom, do którego ciągnie tłum jak do kościoła,

w ten wysoki dom w ciemnej ulicy,

pełen drżenia i tajemnicy...

jaką harmonię wziąć i jakim być harmonistą,

ażeby dalekość sali