tak się paliła, jak pali,

żeby dźwiękami te kandelabry poprzepaczać2,

łuki okien poprzeinaczać,

ażebym wiedział, umarły przyjacielu,

że to był właśnie ten dom?

Jeśli ten dom ma być predyluwialnym3 grzybem,

grzybem grozy, co rośnie z godziny na godzinę,

to po co pośpiech ten, niech w wilgoci dojrzewa nasienie —

wolno wolno

nasienie drżenie.