bo słyszałem go aż przy mym stole.

— Niczego — mówił głos — nie żałuj,

nawet piccolo-fletu, nawet cierpienia,

a rozpyl wzdłuż szyb zapachy winne,

niech ściany sal będą co chwila inne,

aż do znużenia,

jak zapach róż nad Sodomą22.

A wtedy przyjdę i zniknę w innych cieniach...

— Kto mówi?

— Hallo!