Muzyka wisiała nad tańcem lekko kolorowana.

A wiśnie tak pachniały, tak pachniały,

że się panny niektóre poprzestraszały,

żeby z wisien nie wyszedł Proteusz25.

Pewien generał bardzo się żalił:

— Pederaści, panie, na sali.

Kiedy chłopcy swoje odtańczyli,

roznoszono ciasta w konchach26;

każdy szczypał swój fragmencik idealnie,

a najwięcej żarł dyrektor rzeźni rytualnej27