zrozumieją tę duszyczkę sromotną:
„Bordel” myślał, mówiąc o ojczyźnie.
A gdy ojciec umrze, to jest naprawdę sympathique65:
stary cylinder w odwiecznym futerale...
Krucyfiks wpadł do wanny. Matka w krzyk.
A ja nie płakałem wcale.
Wszystko normalnie. Potem można, jak to mówią, opuścić kraj
dla europejskiej otchłani.
Człowiek myśli: spokój, a tu baj-baj:
inny drań o ojczyźnie tumani.