zielony ów, ten nierealny prawie...
Przyjacielu, któryś podpalił suknie swej żony,
aby potem modlić się na Jawie!
Po co, po co kupiłeś księgę miraży,
w które wchodzisz jak monstrum w strumień...
abym musiał całą noc o tobie marzyć
i męczyć się, i nic nie rozumieć.
Tak po prostu „Dobry wieczór państwu”?
Tego nie przewidział nawet of Revels —
tylko że cień leżał na nim tkaniną,