ażeby znaleźć jakieś jedno zdanie,

które do serca komuś wejdzie i zostanie,

parę słów ułożonych w dziecinny gwiazdozbiór,

a ten nad czyimś oknem będzie sunął, świecąc

w noc zimową i powie ktoś: «Cóż, noc niebrzydka!»

Bo trudno jest za włosy chwycić treść wzburzoną,

rytm odmienny jak księżyc, ten sam księżyc, który

Beethoven1 z nieba zerwał i w sonatę wepchnął.

*

Rzeczywistości, nasza muzo,