jakby Febus8 pogubił koła.

Bosą stopą brnę przez mokradła.

Inna zieleń wciąż. Inne światła.

Błękit jak matka woła.

XII

Kiedym przez las sosnowy szedł,

pojąłem, że w nim jest coś z męskiej tragedii.

A kiedym w las liściasty wszedł,

to jakbym słyszał śmiech i flet,

jakbym wstąpił do pokoju kobiety.