więc bierzesz bilet i wchodzisz

w ciemność, gdzie śpiewa film:

szeleszczą gaje kinowe,

nareszcie inne, palmowe,

a po chodniku bezkresnym

snuje się srebrny dym.

Jakże tu miło się wtulić,

deszcz, zawieruchę przeczekać

i nic, i nic nie mówić,

i trwać, i nie uciekać.