I nasz bohater był fort consolé39, jak to się mówi w Kwiatkach świętego Franciszka40...

I rzekł Porfirion Osiełek false Hilarion Gaff w głębokościach swojego jestestwa:

— Pójdę a zwymyślam śpiącego drania, sprzedawcę fatalnych instrumentów, pana Bogumiła Różdżkę.

Byłby poszedł i zwymyślał, byłby potłukł mu wiolonczele i zatłukł na śmierć Myrmidona, gdyby jego uwagi nie zwrócił osobliwy pochód, przeciągający ulicą Szarlatanów w stronę placu Kuglarzy.

Miarowym krokiem, kołysząc plecami, maszerowali jeden za drugim chłopcy w uniformach z zielonego grubego sukna, na których jako kwiaty na łące wykwitały rzędy jaśniejących mosiężnych guzików; mieli żółte czapeczki boyów hotelowych z daszkami śliskimi od czarnego lakieru. Unosili się na piętach, prężąc wypukłe, muskularne golenie.

Ale na chłopców pan Osiełek nie patrzał; oddawał się wyłącznie osłupieniu na widok transparentów, pochylających się rytmicznie na żółtych drążkach; czytał napisy i nic nie mógł zrozumieć!

Na krochmalonym perkalu transparentów kołysał się i furgał następujący napis: „Jeśli ci życie miłe — ucz się brzuchomówstwa! Astrolog Wulkan41. Plac Kuglarzy 7”. Na końcu i na początku napisu podrygiwały wykrzykniki sprężyste i milczące.

Pan Osiełek stanął na ławce, zapisał w notesie „Życie jest miłe — uczmy się brzuchomówstwa” i poszedł na plac Kuglarzy. Odnalazł dom nr 7 i zapytał portiera:

— Czy tu mieszka pan Wulkan, astrolog?

Portier, niegolony od urodzenia dziwoląg, popatrzył na Osiełka podejrzliwie i rzekł, podciągając spodnie: