Drzwi się otwarły i Osiełek stanął oko w oko z drabem wysokości dwóch panów Osiełków, który miał podbite oko i trzymał nóż w ogromnej ciężkiej dłoni.
Porfirion skłonił się i w tonie informacyjnym:
— Czy pan szanowny jest mordercą?
— Niby dlaczego?
— No, niby nóż.
— Iii, panie, jestem służącym; właśnie kraję szynkę na przekąskę.
Osiełek poklepał protekcjonalnie draba po ramieniu i rzekł, wypuczając brzuch jak najplastyczniej:
— Zaanonsujcież mnie, mój człowieku: śliczny pan Porfirion Osiełek false Hilarion Graff.
Drab łysnął nożem i za chwilę ryknął w salonie z mocą stu antycznych nomenklatorów62.
Osiełek usłyszał przeciągłe „Aaaa” i wszedł elastycznie, głaszcząc włosy.