— Doskonale, że pan przyszedł do nas, panie Soft — mówi Heks. do żyjątka. — Mamy świetną sztukamięs, gęś właśnie dopieka się, nadzienie zrobiłam wyśmienite. Panowie się nie znają? Mój przyszły zięć, pan Osiełek, pan Teofil70 Soft, sekretarz policji.
Soft patrzy na Osiełka podejrzliwie, Osiełek na Softa z nienawiścią i jest im bardzo przyjemnie.
— Że też Pifcia tak się spaźnia71.
— Przepraszam, kto to Pifcia? — pyta Osiełek.
— Ach panie, to moja córka Epifania72, anioł nie córka; jest właśnie teraz na odczycie o kwiatach. Panie, ona tak kocha kwiaty...
— Kwiaty ładna rzecz — komenderuje huzar śmierci.
— Tsee... kwiaty, kwiaty to blaga — rzecze Wulkan.
— Gdybym nie była pańską starą znajomą, powiedziałabym panu impertynencję73, panie Wulkan. Jak można! Kwiaty to wszystko. Pan kiedy hodował?
— Kwiaty? Jestem człowiek realny — i Wulkan zatrzepotał brwiami.
— Panie Osiełek, czy panu podoba się ten obraz? Chryzostom zapłacił za niego pięćset sestercyj. Prawda, że ta kapusta jak żywa... pan lubi kiszoną?